Kasa musi się zgadzać, ile razy to słyszałaś? Ile jeszcze podobnych powiedzonek na temat pieniędzy i zarabiania masz w swojej głowie? A co, gdy w Twoim biznesie dominuje brak zarobków, albo zarabiasz poniżej oczekiwań, czy włożonego nakładu pracy? Co pozwoli Ci zachować motywację do działania, cieszyć się z drobnych sukcesów i nie tracić celu z oczu? Jak cieszyć się z osiągnięć tych niepopartych złotówkami, czyli jak pozwolić sobie na gratyfikację pozafinansową? – opowiem w dzisiejszym wpisie.
Zarobki, dochody, posiadanie – czyli wartość mierzona złotówkami
Tak naprawdę wartość większości rzeczy przeliczamy na pieniądze. Jest to dość naturalne, od kiedy handel wymienny stracił na znaczeniu. Patrzymy na daną rzecz, na usługę i automatycznie wiemy ile ona jest dla nas warta – w głowie mamy przynajmniej widełki kwotowe. I nie byłoby, to niczym złym, gdybyśmy nie rozciągali tego automatycznie na ludzi, na siebie samych. Może się teraz jeżysz, bo przecież nie oceniasz ludzi przez pryzmat ich zarobków i tego, co mają. A jeśli zadam Ci pytania: Jak się czujesz, ze swoimi zarobkami? Jak byś się czuł/a gdyby były 3 razy mniejsze lub 3 razy większe? Jakie padłyby odpowiedzi?
Robimy to automatycznie – patrzymy na piękne, drogie domy, auta, ubrania i tworzymy na podstawie wartości, jaką one prezentują obraz ich właścicieli. Wiele osób wręcz używa tych artefaktów do określania swojego statusu, zbudowania poczucia przynależności, określenia swojej pozycji. I jeśli mają taką potrzebę i czują się w tym ok, to jest to ich sprawa. Warto jednak pamiętać, że to, co masz i ile zarabiasz nie równa się Twojej wartości jako człowieka.
Dlatego to poruszam? I jak to się ma do trudności w prowadzeniu małego biznesu jaką jest brak zarobków?

Brak zarobków, duży nakład zaangażowania i budzą się demony
Właśnie tak się ma. Bo nawet jeśli, założę, że nie oceniasz innych przez pryzmat ich zarobków i tego, co mają, to nie uwierzę w to, że po kilku lub kilkunastu miesiącach działania w swoim biznesie, gdy doskwiera Ci brak zarobków, nie popatrzysz na siebie nieprzychylnym okiem. A poczucie Twojej wartości nie poleci lawinowo w dół.
I napiszę to po raz kolejny w tym artykule, to nic złego. Dodam więcej to całkiem naturalne, bo jak wspomniałam we wstępie, do takiego myślenia warunkuje nas rzeczywistość i zakorzenione przekazy.
Jednak niewiele trzeba, aby obudziły się demony niewspierających przekonań (więcej o tym przeczytasz tu), a to już komplikuje bardzo sytuację.
Tym, co jest najważniejsze w całym tym procesie myślowym, który się nam w tym czasie odpala, jest to, aby się w miarę szybko zatrzymać. A jeszcze lepiej, jeśli się na taką ewentualność przygotujesz i zaopiekujesz siebie w tym w odpowiednim czasie.
I tutaj na pomoc przychodzi nam odarta z ważności gratyfikacja pozafinansowa, która wspaniale opiekuje brak zarobków.
Zanim o niej opowiem, określę sytuację, w której możesz być, albo się znaleźć jako osoba, która zaczyna kreować swój własny biznes.
- To Twoja pierwsza działalność, nie masz doświadczenia, wszystkiego się uczysz.
- Twoje roboczogodziny, to głównie praca: copywritera, specjalisty od SM, marketingowca, szefa i pracownika w jednym, sekretarki, logistyka, sprzedawcy, specjalisty od współpracy z klientami, dostawcami, pośrednikami itd… Z pewnością, jeśli nie masz zleconej księgowości, to jesteś jeszcze księgową/ym i przy okazji siedzisz na bieżąco we wszystkich przepisach czyli o prawnika to również zahacza…
- Poświęcasz ogrom czasu na działania, które wiesz, że zaprocentują w przyszłosci – budowanie wizerunku marki, relacji z klientami, szukanie swojej niszy, sprawdzanie, co się sprzedaje, jaka usługa, w jakim czasie jest potrzebna itd… A z tego wiemy, że pieniędzy konkretnych nie ma. Klient nie przyjdzie do Ciebie i nie powie: Wow, zrobiłaś/eś świetny wpis na blogu bardzo mi pomógł, ile czasu Ci to zajęło? Aha 4 godziny, to proszę tu jest Twoja stawka za godzinę razy cztery.
- Do tego inwestujesz pieniądze w kursy, reklamy, narzędzia, towar, miejsce…
- Ile to już trwa? Kilka miesięcy? Kilkanaście? Wiesz jak wygląda Twój bilans.
Jak naprawdę wygląda Twój bilans?
Czy zestawiłaś/eś tylko to, co można zmierzyć złotówkami? Inwestycje + koszty po jednej stronie przychody po drugiej. Jeśli tak to nie jest to Twój prawdziwy bilans. Nawet gdy wychodzi na plus, to wciąż nie jest to cała prawda.
Dlaczego? Bo w bilansie tego, jak funkcjonuje Twój biznes w pierwszym okresie jego istnienia musisz ująć każde swoje działanie i to, co z niego uzyskałaś/eś.
Np. Działanie w obszarze SM
Koszt: Cena + 8 h spędzone nad kursem o mediach społecznościowych.
Przychód: Wiedza, która pozwala zaoszczędzić 70% czasu przy tworzeniu contentu w SM, lepsza jakość treści, wzrost zaangażowania potencjalnych klientów, więcej ludzi wie o moim produkcie, wzrost szans na pozyskanie docelowego klienta.
Trwałość: Uzupełnianie wiedzy, co prawdopodobnie nastąpi automatycznie.
Mamy – Ty masz i ja też – tendencję do nieuznawania nakładu pracy, który nie przekłada się bezpośrednio na pieniądze. Przyznam się szczerze, że bardzo długo nie mogłam przemóc się, aby działania okołomarketingowe – conten na SM, wpisy blogowe, newsletter, webinary, kursy, a dokładnie czas poświęcany na ich tworzenie nazwać pracą.
Pracą były dla mnie tylko spotkania z klientami, czy warsztaty.
A cała reszta była zabawą, takim udawaniem pracowania… Na szczęście to już przeszłość.

Gratyfikacja pozafinansowa – Twój zarobek niewyrażony w złotówkach
Wróćmy do gratyfikacji, tej, której nie mierzymy konkretnymi kwotami.
Dlaczego ona jest taka ważna – bo na początku działalności może być jedyną, którą będziesz miał/a, albo będzie przeważała. A jeżeli jej nie docenisz to bardzo szybko uruchomią się niesprzyjające przekonania a za nimi spadek motywacji, podkręcany dodatkowo przez brak zarobków.
Przekonania, że:
- Skoro nie zarabiam to jest coś ze mną nie tak.
- Trzeba było zostać na etacie, a nie porywać się z motyką na słońce.
- Muszę dawać radę zawsze sam/a.
- Wszyscy będą się cieszyć jak mi się noga powinie.
- Brak zarobków oznacza, że moje produkty są nic nie warte, nikt ich nie chce, są niepotrzebne.
- To, co robię nie ma żadnej wartości.
- Inni są lepsi ode mnie, każdy jest ode mnie lepszy.
- Skro nie zarabiam nie jestem wartościowa/y.
Z takim przekonaniem na temat własnego biznesu bardzo ciężko utrzymać motywacje do działania, szczególnie gdy jest ona oparta na głównym celu. Dlatego warto jest, aby motywację związaną z każdym etapem działania połączyć z uznaniem gratyfikacji z niego płynącej.
Zapytasz: Skąd mam wziąć taką gratyfikację?
Odpowiadam: Nie musisz znikąd jej barć, ona jest. Jedyne co musisz zrobić to ją dostrzec i uznać.
5 kroków, by odnaleźć gratyfikację pozafinansową?
- Określ dokładnie, co dadzą Ci konkretne działania. Co osiągniesz, wykonując poszczególne etapy prowadzenia swojej działalności, by dotrzeć do głównego celu. Bądź szera/y, nie umniejszaj temu, co robisz. Jeżeli jednym z etapów kreowania własnej marki jest stworzenie przestrzeni w mediach społecznościowych i tworzenie treści na stronę www, to w tym przypadku na gratyfikację pozafinansową mogą się składać:
- wiedza z kursów i szkoleń
- doświadczenie płynące z dodawanie różnego rodzaju treści i sprawdzania, jaki jest ich odbiór
- budowanie zaangażowanej społeczności
- doprecyzowanie usług i produktów
- wypracowanie sposobu komunikacji z klientem.
W skrócie know-how Twojej działalności z dziedziny komunikacji on-line z klientem.
Czy jest to potrzebne działanie? Wypracowane na bazie Twojego doświadczenia? Czy będzie procentować w przyszłości? Ile kosztowałoby Cię zlecenie takich działań i czy na podstawie pracy kogoś innego mogłabyś/mógłbyś w przyszłości świadomie działać sam/a?
Odpowiedz sobie sam/a.
- Doceniaj siebie. Tak, dokładnie, uciesz się z tego, co robisz, ile wkładasz energii w swoje działanie. Nagradzaj się. Po każdym etapie zadbaj o siebie. Określ „nagrodę” podczas tworzenia planu działania, tak abyś wiedział/a, że na końcu pracy czeka odpoczynek, coś przyjemnego, coś, co jest dla ciebie ważne i cenne. Dzięki temu motywacja nie będzie spadała, a Ty zachowasz wiarę w sens swoich działań i zdobędziesz również solidne podstawy, gdy przyjdzie Ci skonfrontować z kimś, kto wspomni – może nawet nie celowo – o Twoich niskich zarobkach.
- Nie zapominaj, że idziesz tą drogą po raz pierwszy. Nigdy nie tworzyłaś/eś dokładnie takiego biznesu, w takiej rzeczywistości sam/a. Bądź dla siebie zarówno troskliwym i wyrozumiałym przewodnikiem, jak i uczniem, który ma prawo popełniać błędy.
- Stwórz plan i to dość szczegółowy. Zaplanuj poszczególne kroki, oczywiście bądź świadoma/y, że z pewnością czeka Cię wiele modyfikacji, jednak to będzie Twoja mapa. Jeśli chcesz popracować nad tworzeniem planu nie tylko prowadzenia biznesu, ale wprowadzania wszelkich zmian w życiu to zapraszam na Program Twoja podróż.
- Zorganizuj sobie wsparcie – poszukaj programów dotyczących marketingów, wsparcia 1:1, spotkań mastermindowych, coworkingów, networkingów. Bądź aktywna/y wszędzie tam, gdzie możesz skorzystać ze wsparcia i doświadczenia innych osób.

Chciałam napisać, że nie jest sztuką prowadzić biznes z wieloletnim doświadczeniem, znajomością rynku, klienta i wtedy, gdy przynosi on stabilny, wysoki dochód, ale to nieprawda. Bo każdy kiedyś zaczynał i zbierał doświadczenie, wiedzę, uczył się na błędach, pokonywał trudniejsze okresy, miewał chwile zwątpienia, brak zarobków i motywacji, a stabilny, dochodowy biznes, jest efektem tej drogi. Pisząc te artykuły miałam taką myśl, aby ich treść choć trochę pomogła Ci odnaleźć się w trudnym dla Ciebie czasie, albo lepiej się przygotować do kryzysowych momentów.
Możesz też posłuchać podcastu na ten temat.

Wspaniałe kobiece wydarzenie
Mam ogromną przyjemność zaprosic Cię na kolejną edycję kobiecego warsztatu Kobiecość w czułym rozkwicie. Tym razem spotykamy się w miejscu, które cudownie otuli nas jesienną aurą – Lanckorona 310.
Znów łączymy nasze energie oraz kobiecą jogę, dźwięki kamertonów oraz opiekującą, czułą pracę warsztatową i kreujemy przestrzeń dla kobiet.
Bezpieczną, pełną zaufania, wysłuchania, akceptacji, uznania i… miłości. Dołącz do nas…
Zobacz jak było nam wspaniale podczas majówki🌹

