Komunikacja – niby prosta rzecz, a jednak… Jak często masz poczucie, że rozmowa, którą właśnie przeprowadziłaś/eś nie poszła po Twojej myśli. I właściwie nie wiesz, co się stało. Bo niby powiedziałaś/eś to, co chciałaś/eś, niby było wszystko ok, ale czujesz, że jednak nie było.
Znam to poczucie bardzo dobrze. Powiem więcej, bywało tak, że miałam wrażenie, że mój rozmówca mnie nie słyszy – kompletnie inaczej interpretuje to, co mówię, a do tego wychodziłam z rozmowy z myślą, że zgodziłam się na coś, czego nie chciałam.
Dlaczego komunikacja bywa taka trudna?
Opowiem o tym, w dzisiejszym wpisie.
Przeczytasz w nim o tym:
- Co się dzieje, że masz wrażenie, że mówisz do ściany, albo niezrozumiałym językiem.
- O co tak naprawdę chodzi w komunikacji?
- Jak prowadzić rozmowy, by komunikacja była nie tylko skuteczna, ale przede wszystkim byś czuł/a się w niej dobrze.
Co się takiego dzieje, że masz wrażenie, że mówisz do ściany, albo niezrozumiałym językiem.
Zacznijmy od tego, jak wygląda Twoja komunikacja.
Słyszałam ostatnio od klientki takie słowa: Mój sposób rozmowy chyba jest jakiś dziwny, bo ostatnio mam wrażenie, że ludzie słyszą zupełnie coś innego niż mówię.
Zapytałam, skąd u niej takie poczucie?
Zastanowiła się chwilę i zaczęła wyliczać:
- nie mogę się dogadać, staram się tłumaczyć, ale mam wrażenie, że to, co robię przynosi odwrotny skutek
- nawet przygotowuję się do niektórych rozmów, ale wychodzę z nich z poczuciem, że poniosłam porażkę, że zgodziłam się na coś, czego nie chciałam do końca
- ludzie zasypują mnie swoimi żądaniami, a gdy ja chcę coś dla siebie nikt tego nie słyszy, w efekcie coraz częściej zamiast rozmów są kłótnie…
Jej spostrzeżenia były nie tylko bardzo podobne do tych, które słyszałam z wielu ust, (a kiedyś w swojej głowie), ale też bardzo cenne.

W momencie, gdy zaczynamy zastanawiać się nad tym, jak się komunikujemy, robimy tak naprawdę pierwszy krok na drodze do prowadzenia takich rozmów, które będę dla nas komfortowe.
Jak sprawdzić, czy rozmowy, które prowadzisz, czy komunikaty, które formułujesz nie do końca trafiają do Twojego rozmówcy?
Przeczytaj poniższe stwierdzenia i sprawdź, które z nich z Tobą rezonują:
- Coraz częściej podczas rozmów czuję napięcie, kurczowo staram się wymyślić argumenty, aby przekonać rozmówcę do mojego zdania.
- Zdarza się, że sama myśl o nadchodzącej rozmowie wywołuje we mnie poczucie stresu, układam sobie w głowie dialogi i różne warianty rozmowy, które powodują, że napięcie we mnie rośnie.
- W grupie, czujesz się niesłyszana/y, Twoje wypowiedzi są pomijane, masz wrażenie, że to, co mówisz jest mniej ważne, niż opinie innych.
- Po rozmowie masz poczucie, że Twój rozmówca kompletnie nie zrozumiał, o co Ci chodziło, a Ty nie wiedziałaś/eś już jak możesz inaczej przedstawić to, co chciałaś/eś zakomunikować.
- Gdy kończysz rozmowę, czujesz się źle, pojawiają się wyrzuty sumienia, że nie zadbałaś/eś w niej o siebie, że znowu nie udało Ci się obronić tego, co jest dla Ciebie ważne.
Jeśli, któreś z powyższych zdań opisuje mniej więcej Twoje odczucia, może oznaczać, że to, co się wydarza podczas niektórych rozmów, nie jest tak naprawdę komunikacją.
Dlaczego tak się dzieje?
Obecnie, kładzie się duży nacisk na formułowanie komunikatów, które opierają się na wzajemnym szacunku obu stron. W żłobkach, przedszkolach i szkołach stosuje się choćby komunikację opartą na NVC, a w wielu firmach odbywają się szkolenia na temat bezpiecznej komunikacji.
Czym skorupka za młodu…
Najprostszą odpowiedzią jest stwierdzenie, że nas nikt nie nauczył jak się komunikować.
Niestety, obecni 30, 40, 50-latkowie wyrastali bardzo często w całkiem innej rzeczywistości, wyplecionej z krótkich, ale bardzo silnych życiowych mądrości – przekonań.
- Dzieci i ryby głosu nie mają.
- Jak wół pierdzi to obora słucha.
- Jak będziesz duży, to będziesz decydować.
- Nie pyskuj do starszych.
- Bo ja tak powiedziałem/powiedziałam.
- Masz słuchać, a nie dyskutować.
- Trzeba było myśleć wcześniej.
- Nie rób wstydu.
- Uśmiechnij się, nie marudź.
- Grzeczne dzieci nie zadają tylu pytań.
- Nie odzywaj się, gdy dorośli mówią.
- Siedź cicho a znajdą cię.
- i wiele, wiele innych…
Jednak nie same słowa miały tak dużą moc, ale wszystko to, co im wtedy towarzyszyło i jak to wpływało na emocjonalny świat małego człowieka. Smutną prawdą jest to, że choć teraz, jako dorośli ludzie wiemy, że są one nieprawdziwe, wręcz absurdalne, to w wielu przypadkach bardzo mocno wrosły one w naszą psychikę i nieświadomie pobrzmiewają echem na wielu płaszczyznach naszego życia, np. na płaszczyźnie komunikacji.
Faktem jest również to, że przejęliśmy sposoby komunikacji od najbliższych, od ludzi pośród, których wyrastaliśmy.
Czyli, o co tak naprawdę chodzi w komunikacji?
Komunikacja to spotkanie z drugim człowiekiem, to wymiana, ale przede wszystkim to umiejętność zadbania o siebie w tym procesie.
Dlaczego? Bo komunikacja to nie tylko słowa.
W spotkaniu z innymi tak naprawdę spotykamy się z całym światem drugiej osoby i cały swój świat dajemy „do kontaktu”. lwią część w komunikacji zajmuje komunikacja niewerbalna. Komunikujemy się: słowami, mimiką, gestami, ciszą, emocjami, tym „co wisi w powietrzu”, czyli energią, jaką wnosimy do rozmowy.
Komunikacja to spotkanie:
- słów
- emocji
- myśli
- pragnień
- oczekiwań
- przekonań
- projekcji
- doświadczeń.

Skoro to wymiana to z zasady powinna być ona „równorzędna”, w takim razie kto ponosi odpowiedzialność za to, jak się czujemy na spotkaniu?
I tu może Cię zaskoczę, bo odpowiedź jest prosta: Ty. Nikt inny, tylko Ty jesteś odpowiedzialna/y za siebie na spotkaniu.
Wiem, pojawia Ci się przed oczami obraz trudnej rozmowy z osobą, która z pewnością nie zadba o Ciebie w tym spotkaniu. No właśnie, to kto ma to zrobić?
Za to, jak się komunikujemy odpowiadamy my – Ty, ja i każda ze stron za siebie.
Jednak kluczem to tej odpowiedzialności jest świadomość tego, w jaki sposób prowadzisz rozmowę.
Pojawiły się schody? Niekoniecznie. Wystarczy, że przescrollujesz do góry i przeczytasz jeszcze raz zdania, które mówią o barku komfortu w komunikacji.
Pozwolę sobie na stwierdzenie, że przecież nikt nie chce się tak czuć, jak w przytoczonych przykładach.
Co zatem zrobić?
Jak prowadzić rozmowy, by komunikacja była nie tylko skuteczna, ale przede wszystkim byś czuł/a się w niej dobrze.
Wspomnianą wyżej świadomość buduje się powoli, krok po kroku i w dużej czułości do siebie. Przecież komunikujesz się w taki sposób całe życie, więc to, co możesz zrobić jako pierwsze, to poznać swój sposób komunikacji.
Co to znaczy?

Po pierwsze – odpuść sobie rozpamiętywanie, że:
- znowu dałam/dałem się w coś wmanewrować
- zgodziłam się na coś, co kompletnie nie jest moje, czego nie chcę robić
- nie zareagowałam/em na czas
- nie sprzeciwiłam/em się, nie postawiłam/em granic.
Po drugie – po fakcie NIE:
- twórz w głowie na bazie złości czy wyrzutów sumienia scenariuszy „jakby to mogło być”, czy „następnym razem mu/jej/im pokażę”
- nie obwiniaj się, nie bądź dla siebie surowa/surowy
- ucinaj kontaktów.
Po trzecie – gdy już opadnie pierwsza faza emocji postaraj się spokojnie przeanalizować rozmowę:
- co się w niej wydarzyło – jak się chciałaś/eś czuć, a jak się czułaś/eś?
- jakie miałaś/eś oczekiwania?
- jakie były Twoje pragnienia – czy udało Ci się je wyrazić?
- które momenty w rozmowie były trudne, jakie słowa Cię „odpaliły”, poruszyły, coś w Tobie zmieniły?
- czy wydarzyło się „coś” podczas rozmowy, co było dla Ciebie znaczące – trudne, łatwe, nieprzyjemne, przyjemne? To mogły być zarówno Twoje zachowania, czy słowa, jak i drugiej strony.
Pamiętaj małymi krokami, każde spostrzeżenie, będzie Cię przybliżało do poznania własnego sposobu komunikacja, a to z kolei otworzy drzwi do zmiany, której potrzebujesz.czyli jak mówić, by być zrozumianym
Jeśli chcesz poznać swój sposób komunikacji, sprawdzić, co tam nie działa tak jakbyś chciała i zobaczyć, co możesz poprawić, byś czuła się lepiej w rozmowach, to zapraszam na grudniowy warsztat dla kobiet.

Wyobraź sobie spotkanie przy wigilijnym stole, które nie kończy się tak jak zawsze. Nie ma docinania sobie, obrażonych gości, szpileczek w postaci pytań, które pozornie są żartem, ale kłują boleśnie, a przede wszystkim stresu i napięcia związanego z tym: Jak to będzie? Będzie tak jak zawsze!
Siedzisz sobie na luzie pośród rodziny i masz większy lub mniejszy dystans do wszystkiego, co usłyszysz, słowa innych Cię nie ranią, nie prowokują. Stawiasz granice, otwarcie mówisz, na co się nie zgadzasz. O tym, jakie komunikaty są dla Ciebie nie do przyjęcia.
Brzmi jak bajka?
Ale to nie musi byś bajka, to może być Twoja nowa świąteczna rzeczywistość i nie tylko świąteczna!
A właściwie będzie nią po tym, jak spotkasz się ze mną na onlinowych warsztatach o komunikacji.

