Jakiś czas temu zostałam zaproszona przez Anię Ganew z Siły Marki do współprowadzenia spotkania, które nazywa się Sabat Marketingowy. Ania organizuje sabaty cyklicznie, ale ten był wyjątkowy, bo zapoczątkował serię z gościniami. Oczywiście, było to dla mnie duże wyróżnienie i radość, po pierwsze dlatego, że uwielbiam spotykać się z ludźmi, wymieniać poglądami i doświadczeniami, i budować relacje, a po drugie, bo poczułam się wyjątkowo – była pierwszą z zaproszonych :).
Myślę, że to poczucie wyjątkowości wzięło się również stąd, że Ania obdarzyła mnie nie tylko zaufaniem, ale też odkryła w mojej wizji świata wspólną część ze swoją.
I o tym chciałam napisać dzisiaj.
O tym, jak ważny jest drugi człowiek, ale nie tylko dlatego, że wzajemnie odkrywamy wspólne części naszych światów, ale przede wszystkim dlatego, że możemy się z nim wymieniać – wymieniać myśli i emocje, budując relacje. A takie wymiany nas wzbogacają, dopełniają, pozwalają zobaczyć więcej, czasami też (i na szczęście), możemy zobaczyć to, co uwiera.
Relacje – czyli drugi człowiek obok. Dlaczego to jest takie ważne ?

Bo w drugim człowieku przeglądamy się jak w lustrze – jasne, bywa, że odbicie jest zniekształcone, pełne filtrów z naszych przekonań na temat siebie i świata, ale mimo to, chcemy się przeglądać. Chcemy doświadczać tego jak nasze słowa, miny, gesty oddziałują na drugą osobę. Czy nasza wypowiedź śmieszy, wtedy gdy tego chcemy, czy ona/on kiwa głową w potwierdzeniu, że się zgadza z naszym zdaniem, czy reaguje troską, gdy się zasmucimy? Bierzemy z wymiany bardzo wiele, choć nie zawsze zdajemy sobie sprawę, że taką moc mają relacje.
A jest to nam potrzebne, ponieważ bardzo często sami nie jesteśmy w stanie zobaczyć tego, co w słowach innych ludzi odkryjemy na swój temat, choć one wcale nie muszą być o nas i najczęściej nie są.
Są natomiast czymś, co nas porusza, czasem czujemy, że ktoś jednym zdaniem, zachowaniem, gestem, czy miną coś w nas aktywował. I to jest właśnie cudowne w wymianie z drugim człowiekiem. Możemy wzrastać i rozwijać się nie tylko, gdy mamy wspólne pasje i idziemy razem do przodu, ale przede wszystkim, gdy się różnimy. To różnice pozwalają nam się zatrzymać i zadać sobie kilka pytań – Jak mi jest, z tym że mam inaczej? Jakie emocje się we mnie pojawiają i jaką niosą dla mnie informację? I bardzo ważne – Czy ta relacja jest mi potrzebna, karmiąca, bezpieczna?
Dlaczego te pytania są tak ważne, gdy tworzymy relacje?
Bo pozawalają się zatrzymać, zweryfikować, co się wydarza w relacjach i spotkaniach z innym ludźmi. Niekiedy odkryć niewspierające schematy naszego zachowania to, że pozwalamy na przekraczanie naszych granic, albo rezygnujemy z ich stawiania, albo sami nie szanujemy innych.
Bo bardzo łatwo ulegamy chęci zmiany i dostosowania się do innych – oczywiście nie jest to za darmo, mamy z tego ogromną korzyść. Za bycie akceptowanym, lubianym, kochanym jesteśmy w stanie zapłacić bardzo wysoką cenę, wielokrotnie rezygnując ze swojego zdania, przesuwając własne granice, podważając lub rezygnując z własnych wartości. Wchodzimy w relacje, które nie tylko nas nie karmią, ale wręcz zabierają nam siły witalne. Dlatego pytania: Jak mi jest, z tym że mam inaczej? Jakie emocje się we mnie pojawiają i jaką niosą dla mnie informację? I czy ta relacja jest mi potrzebna? są takie ważne.
Wymiana z drugim człowiekiem i odnalezienie siebie w niej, wręcz zbudowanie siebie w niej jest takie ważne, bo relacje powinny nas karmić i rozwijać – ale wszystko w ramach naszego poczucia bezpieczeństwa, dobrostanu, braku przemocowania – po pierwsze przez nas samych.

Wracając do tematu z początku tego wpisu, Ania zaprosiła mnie na sabat marketingowy i byłam pośród obcych kobiet zaproszona jako coach – czyli trochę w roli eksperta.
Czy było to wyjście poza moją strefę komfortu? Oczywiście! Czy byłam pełna ekscytacji i ciekawości innych kobiet? Bardzo!
Co było dla mnie tak ekscytujące i karmiące w tym spotkaniu?
Interakcja człowiek-człowiek.
Spotkanie było online, nie było nagrywane, więc wszystko działo się na żywo, dziewczyny zabierały głos, dzieliły się swoim doświadczeniem, przemyśleniami, odczuciami. Nie znałyśmy się, a jednak miały odwagę odpowiadać swoje historie. Obserwowanie, słuchanie, opowiadanie o sobie, dzielenie się swoim punktem widzenia, wiedzą było dla mnie czymś, co sprawiało mi ogromną radość.
Czego się dowiedziałam o sobie?
Wielu ciekawych rzeczy – było w tym dużo o cierpliwości, o kontenerowaniu, o trzymaniu przestrzeni i o tym, i jak trzymać język za zębami, gdy się jest gadułą :), ale też o strachu, obawach o brak kompetencji – sabat był marketingowy, o to, czy będę mówiła na tyle z sensem, że ktoś mnie będzie chciał słuchać.
To było wspaniałe doświadczenie, ale nie miałabym tej możliwości, gdybym nie odważyła się rok temu pojechać na wyjazd jogowy, na którym nikogo nie znałam i gdybym pierwszego dnia nie usiadła z Anią w kuchni i do nocy nie rozmawiała o książkach i serialach…
Ten krok w stronę „do ludzi” zapoczątkował ogrom wspaniałych znajomości, zdarzeń i cudowną podróż do siebie samej. Polecam!
A jeśli chcesz być na bieżąco z tym, co wydarza się w moim coachingowym świecie zapraszam na media społecznościowe.

