Które emocje są passé, czyli negatywne emocje i prawda o nich.

Jeszcze do niedawna w moim wewnętrznym świecie, królował podział na dobre i negatywne emocje, zresztą ośmielę się użyć stwierdzenia, że u większości ludzi jest/było podobnie. 

A jak jest u Ciebie?

Nie wiem, co odpowiadasz (taki urok pisania bloga), ale zakładam, że wybrałaś/eś jedną z dwóch opcji, że:

  1. Jest tak jak było u mnie, dzielisz emocje na „trudne” i „łatwe” (dobre i złe itp.)
  2. Kompletnie się z tym nie zgadzasz i masz inaczej.

Jeśli jesteś w tej drugiej opcji to świetnie (chętnie przeczytam, jak to u Ciebie wygląda, napisz, proszę, w komentarzu), ale jeśli nie to zobacz, co odkryłam, dlaczego zmieniłam zdanie i nie uważam już, że warto dzielić emocje na negatywne i pozytywne.

Czy wiesz, jak opiekować negatywne emocje?

Od odpowiedzi na to pytanie uginają się wirtualne półki Internetu, w większości z nich możesz znaleźć wskazówkę, że jedną z dróg jest ich wyrażanie.  

Ja jednak chciałabym cofnąć się o krok, a może nawet i o kilka i…

Po pierwsze zapytać, po co dzielić emocje na dobre i złe?

Po drugie zauważyć, że przed i po samym wyrażeniu emocji często brakuje bardzo ważnych elementów. Jakich? Spotkania się z tymi emocjami i asymilacji tego, co się zadzieje, gdy zostaną wyrażone.

W tym artykule przede wszystkim chciałabym się skupić na pierwszym, moim zdaniem podstawowym zagadnieniu związanym z emocjami – ich podziałem. Zapytam zatem:

  • Co daje ten podział, jaką korzyść niesie taka polaryzacja?
  • A co by się wydarzyło, gdyby jej nie było? 

Wyobraź sobie, że emocje w Twoim świecie nie mają etykietek typu dobre, złe, trudne, przyjemne, negatywne, pozytywne, a Ty czujesz lęk, złość. Nie myślisz o nich, że to negatywne emocje, one po prostu są i… niosą ważną dla Ciebie informację.

Bardzo ważną (jak każda emocja), bo np., lęk nas ostrzega, że coś nam może zagrażać, a złość. W większości przypadków nie jest to dzikie zwierze, które chciało pożreć naszych praprzodków, ale z pewnością warto tej informacji wysłuchać.

Co ona mówi, do jakiej reakcji przygotowuje się nasze ciało? Do walki, ucieczki, zamierania? 

Czy ktoś, gdy byłaś/eś mała/y powiedział Ci, że:

  • każda emocja jest dobra i potrzebna?
  • emocje pojawiają się i rozpuszczają?
  • są cennym źródłem informacji i że nie trzeba sobie z nimi „radzić”, chronić się przed nimi, lub ich unikać?

trudne emocje, negatywne emocje

Mnie nie, nie pamiętam nawet, czy rozmawialiśmy szerzej o negatywnych emocjach, czy emocjach w ogóle, ale trzydzieści kilka lat temu ten temat praktycznie nie istniał. To, co pamiętam to poczucie wstydu, gdy się wzruszałam i wyrzuty sumienia, gdy się zezłościłam. Negatywne emocje nie były akceptowane społecznie. Mogłam wzruszać się w domu, ale na zewnątrz było to nie na miejscu – Taka duża dziewczynka i płacze?! – a złość w szkole gwarantowała uwagę. 

Również nadmierna i wylewna radość nie była dobrze przyjmowana, obijało się to o niekulturalne, wręcz grubiańskie zachowanie, które nie przystawało, szczególnie dziewczynce – Kto to słyszał, żeby tak rechotać w miejscu publicznym i zwracać na siebie uwagę?! Ewentualnie, mogłam usłyszeć – Nie ciesz się tak, bo zapeszysz…

I choć, gdy już odkryłam, że coś jest nie tak i stałam się dziewczynką w glanach i powyciąganym swetrze, która była w kontrze do całego systemu, głosy ze społeczeństwa nie ucichły, podążały ze mną przez życie, w postaci niewspierających przekonań.

Jesteś o krok od podjęcia decyzji, o krok od działania, o kórym marzysz, ale wciąż coś szepcze Ci, że się nie uda, że się nie nadajesz, że porywasz się z motyką na słońce?

A czy wiesz, że możesz uwolnić się od tych myśli? To niewspierające przekonania, które kiedyś miały funkcję ochronną, ale w dorosłym życiu głównie nam przeszkadzają. Jak je zaopiekować i zmienić?

Szymborska i czyjś wstyd

Nie lubię teoretyzować i poruszając jakąś ważną kwestię zawsze staram się to odnieść do własnego świata, dlatego chcę się z Tobą podzielić historią, która mocno wpłynęła na moje życie i która po latach dała mi wiele uwolnienia, a dotyczyła właśnie „radzenia” sobie z emocjami.

Pamiętam, jak w VIII klasie czytaliśmy wiersz W. Szymborskiej, Kot w pustym mieszkaniu, a ja nie byłam w stanie powstrzymać łez, ten wiersz na wielu poziomach wzrusza mnie do dzisiaj. Rozpłakałam się na lekcji i nie mogłam uspokoić, zanosiłam się szlochem, a smutek przeszywał moje serce coraz mocniej. Wiedząc, że nie skończy się to szybko wyszłam z klasy i płakałam dalej na korytarzu. 

Czy pamiętam reakcje dzieciaków dookoła, nauczycielki? Nie bardzo, ale pamiętam ogromną ciszę, w której dźwięczał mój szloch. Teraz gdy o tym myślę, to wiem, że nie wyszłam z klasy ze wstydu, tylko z poczucie winy, że inni wraz z nauczycielką nie mieszczą moich uzewnętrznionych uczuć. Gdy zgłębiam się w to wspomnienie, to mam wrażenie, że wychodząc uwolniłam ich od trudnych emocji, z którymi musieli się za moją sprawą zmierzyć. Z późniejszej reakcji nauczycielki pamiętam tylko pytanie, które zadawała mi pełna zdziwienia: Ale dlaczego się tak się rozpłakałaś? Nie wiem, jakie miała intencje, może dobre, ale kompletnie nie potrafiła do mnie tym przekazem dotrzeć.

Nie uczono nas (pozwolę sobie na generalizację), co robić, gdy pojawiają się emocje zwłaszcza te zaliczane społecznie do trudnych, nie nauczono nas jak je wyrażać z empatią i szacunkiem do siebie i dlatego nie umiemy odnaleźć się w sytuacji, gdy ktoś obok nas jest w przeżywaniu własnego wewnętrznego świata. Emocje stają się takim trochę zgniłym jajem – cóż, moje pokolenie (i nie tylko), było przygotowywane do tego, aby nie dostarczać innym tego typu atrakcji.

Czego wtedy potrzebowałam?

Myślę, że tego, aby ktoś podszedł do mnie i powiedział: mnie też to wzrusza, albo rozumiem, mnie wzrusza to i to, albo po prostu, pogłaskał po ramieniu i powiedział: jestem obok, daj sobie czas to jest ok

Bo to było ok.

Moja lekcja na temat emocji

Wracając jeszcze na chwilę do przeszłości. Co wyniosłam z dzieciństwa na ten temat? Pozytywne i negatywne emocje, tych złych pod żadnym pozorem nie wyrażać, a tych dobrych… lepiej też nie. Zacisnąć zęby, wytrzymać, za wszelką cenę wytrzymać.

A jeśli nie chcę którejś z nich poczuć wówczas zamieram, spłycam oddech i wchodzę w stan przetrwania. Czasem mam wrażenie, że wręcz nie oddycham (!).

Miewasz tak? Kojarzysz to napięcie w całym ciele, przewlekły ból brzucha, zaciśnięte szczęki, bezsenne noce?

To nie jest efekt trudnych emocji. To jest spowodowane próbami ich nieczucia. To stan, w którym tej emocji nie chcemy poczuć ze strachu, że będzie to dla nas trudne lub złe (skoro emocja jest „trudna” czy „zła”, to jak może być inaczej). 

Jednak, gdy pozwolimy sobie na poczucie lęku, znajdziemy go w ciele (np. spięty brzuch) i pobędziemy w tej emocji i pooddychamy nią, to nagle okazuje się, że ona się rozpuszcza, powoli traci na sile, nie jest już potworem chcącym nas pożreć. Przekazaliśmy sami sobie informację.

Masz pewnie teraz mocno zdziwioną minę, a może myślisz sobie: Jasne kolejne sztuczki, pooddycham i wszystko minie.

Zdradzę Ci, że gdy dowiedziałam się o tym w szkole integracji oddechem, byłam równie zadziwiona, jak Ty. Ale też sama świadomość, że może być inaczej niż sobie wyobrażałam do tej pory, dała mi już odrobinę uwolnienia. 

trudne emocje, negatywne emocje

Zatem… zapytam teraz inaczej.

Czy wiesz, jak zaopiekować siebie, swój emocjonalny świat?

Podpowiem, ale nie będzie to recepta typu odmień swoje życie w 3 krokach. Bo po pierwsze kroków jest więcej 🙂, a po drugie każdy znajduje swoją indywidualną ścieżkę.

Dla mnie rozwiązaniem jest połączenie narzędzi coachingowych i oddechu.

Dzięki tym pierwszym odkrywam:

  • schematy,
  • przekonania, które mnie nie wspierają,
  • określam cele jak chcę inaczej.

Dzięki oddechowi:

  • opiekuję emocje zamknięte w ciele,
  • pozwalam im wybrzmieć,
  • uwalniam je,
  • jestem w teraźniejszości – ani przeszłość, ani przyszłość nie przejmują kontroli w mojej głowie.

Mam też sugestię, czego nie warto robić.

Nie ucz się jak zaopiekować negatywne emocje – nie dziel emocjonalnego świata na gorszy i lepszy, każda z emocji jest potrzebna. Każda jest jak listonosz z wiadomością, którą warto poznać. A polaryzacja nikomu i niczemu nie służy, a wręcz przeciwnie mocno utrudnia realny osąd sytuacji, rzuca nas między przeszłością a przyszłością, krzywdzącymi projekcjami. A teraźniejszość umożliwia czułe zaopiekowanie się sobą w tym, co jest naprawdę.

A jaki może być pierwszy, niewielki, ale możliwy do wykonania krok?

trudne emocje, negatywne emocje

Troska i zaopiekowanie sobą.  

  • Uznaj, że to, co teraz czujesz jest Twoim uczuciem i jest ok.
  • Nazwij to – to jest lęk, czuję lęk. 
  • Bądź w tym dla siebie czuła/y, nie oceniaj ani emocji, nie dziel na negatywne emocje i pozytywne.
  • Zaakceptuj swoje reakcje w tym momencie.
  • Weź delikatny wdech z i pozwól sobie na uwalniający wydech.

Poznaj swoją własną drogę do zaopiekowania emocjonlanego, kobiecego świata na warsztatach wyjazdowych: Kobiecość w czułym rozkiwicie.

warsztat dla kobiet

Pięknego doświadczania