Porażka, czyli wielkie kłamstwo naszego umysłu

Nie potrafię, nie nadaje się, nie dam rady. Czeka mnie porażka. Miewasz tak? A może do tego dochodzą myśli typu: Nie jestem … (nim/nią) – tu możesz wstawić imię osoby, która daje radę, potrafi i się nadaje do… wszystkiego, wielu rzeczy, a może po prostu tego, do czego Ty się nie nadajesz?

Znalazłaś/eś taką? Taką, która na 100% da radę, osiągnie Twój sukces. Naprawdę? Jeśli nadal kiwasz głową, to odpowiedz na pytania: Ile o niej wiesz? Czy wiesz, o czym myśli przed zaśnięciem? Jaka pierwsza myśl towarzyszy jej po przebudzeniu? Jak wygląda każdy jej dzień? Czego się obawia? O czym marzy? Zostawię Cię z tym na chwilę.

Dlaczego tak zaczynam ten tekst? Zaraz Ci wyjaśnię. 

Moją uwagę przykuła ostatnio rolka, w której prowadzący pyta sportowca, czy uważa sezon za stracony, ponieważ nie osiągnął spektakularnych wyników. To pytanie mnie bardzo zatrzymało, moim zdaniem było oceniające i krzywdzące (choć, jak to bywa w tego typu materiałach brakuje kontekstu, odniesienia do sytuacji sportowca itd.). Zostałam jednak z poczuciem, że ktoś, kto je zadał był zainteresowany tylko tym, że sportowiec poniósł porażkę.

Prowadzący skupił się tylko na tym, czego według niego sportowiec nie osiągnął. Zastanawiałam się dlaczego? Dlaczego zasugerował, że skoro nie było spektakularnego sukcesu to cały sezon, przez który ktoś ciężko pracował jest zmarnowany? Hmmm…?

Byłaś/eś dla siebie kiedyś takim dziennikarzem? Zadawałaś/eś sobie takie pytania?

Coś mi mówi, że nie jeden raz.

Co się wówczas działo?

Czy istnieje coś takiego jak porażka?

Skąd się to bierze rozpatrywanie tego, co zrobiliśmy w kategoriach porażki, albo sukcesu? Ok, możemy założyć, że w przypadku wywiadu, jest to pewien rodzaj chwytliwej historii, klikalnego nagłówka: Sportowiec XY zmarnował kolejny sezon, czy to już koniec jego kariery?! 

Ale wyobraź sobie, że w powyższym tytule wpisujesz swoje imię:

… zmarnował/a kolejny rok, czy to już koniec, czy nic już nie osiągnie?! 

Mocne? Obudził się w Tobie sprzeciw? I dobrze! Wręcz wspaniale, też nie wyobrażam sobie, aby ktoś mi coś takiego powiedziała, zrobił takie założenie. Więc dlaczego robimy to sobie sami. Nie robimy? To wróć, proszę, do pierwszych słów tego artykułu, przecież brzmiały znajomo.

Niestety, nie będę odkrywcza, ale powiem to, co słyszałaś/eś już nie raz. Łatwiej nam focusować się nad tym, co nam nie wyszło, czego nie osiągnęliśmy, co ciągnie nas w dół. Społeczne przyzwolenie, a nawet chodliwość takich tematów nam nie pomaga. Wyobraź sobie, że spotykasz się ze znajomymi i przez 3 godziny opowiadasz jak świetnie Ci się wiedzie, jaka/ki jesteś szczęśliwa/y, co jeszcze chcesz zrobić, aby utrzymać ten stan i że na pewno Ci się to uda.

Co pojawiło się w Twojej głowie, a może i w brzuchu na myśl o takim spotkaniu. W mojej myśli przegalopowały jak dzikie konie, a w brzuchu nieprzyjemnie zawrzało!

Co się takiego wydarzyło?

porażkam sukces

Myśli, które się pojawiły w mojej głowie to:

  • Nie można się chwalić!
  • Trzeba być skromnym.
  • A jak zapeszę?
  • Powiem, że jest super, a zaraz się zepsuje i wszyscy będą się ze mnie śmiać.
  • Czym ja się chwalę, przecież to nic wielkiego.
  • Jak bym tak powiedziała, to ta osoba, by mnie znielubiła.
  • Byłoby przykro mojemu rozmówcy, bo co jeśli się mu nie wiedzie tak dobrze, jak mi?
  • Zaraz pewnie będzie chciał/a abym mu/jej pomogła, wsparła finansowo, podzieliła się wiedzą.
  • Na pewno będzie chciała/a wykorzystać moją ciężką pracę za darmo.
  • Pamiętaj, żeby nie mówić za dużo, po co ma się ktoś cieszyć.

Mój brzuch skurczył się ze strachu, że… ta osoba mnie nie zaakceptuje, odrzuci, że inni będą ze mnie szydzić itd. A jak było u Ciebie?

Pomyślałam, że to bardzo trudne, gdy nie możemy podzielić się naszymi sukcesami z innymi. I że to nie fair, że możemy razem podryfować tylko na powierzchni porażek, problemów, smutku, beznadziei. Bo nie pozwalamy sobie ani na wspólne pobycie w sukcesie, ani w chwili, gdy jest nam trudno. Tak, dobrze przeczytałaś/eś trudnymi chwilami też nie dzielimy się z łatwością.

Pułapka porażki?

Wróćmy jednak do Ciebie, do mnie. Prawdą jest, że zasady funkcjonowania w społeczeństwie wspierają focus na tym, co ciągnie w dół, co dodatkowo utrudnia myślenie o sobie w kategoriach sukcesów. 

I tu chciałabym wrócić do wywiadu ze sportowcem, a dokładnie do jego odpowiedzi. Zapytał dziennikarza, czy ten co roku dostaje awans w swojej pracy? Czy gdy pracując, aby zapewnić dobre warunki życia swojej rodzinie, aby godnie żyć ,nie dostanie awansu uważa ten rok za stracony?

Chyba już wiesz, do czego zmierzam. Łatwo nam jest zanurzać się w porażkach, oddawać się im bez reszty i to w samotności. Bez nikogo, kto powie: Hej, zobacz ile dobrego jest wokół tej trudnej rzeczy, ile dobrego zrobiłaś/eś.  

Ok, może jest w Twoim życiu, ktoś, kto Ci tak powie, ale tak szczerze, w jakim stopniu w to wierzysz? Stawiam na to, że mocniej wierzysz wszystkim nieswoim głosom, prawdom, przekonaniom, które rozpychają się w Twojej głowie.

Sukces vs porażka

Pomyśl o tym, co Ci się nie udało. Poczuj, jaki to ciężar, przypomnij sobie myśli, które Ci towarzyszyły, może pojawią się emocje.

A teraz postaraj się zobaczyć, co się jeszcze wydarzyło w tamtym czasie, wcześniej, później. Ile dobrych rzeczy zrobiłaś/eś ile było sukcesów, kroków, które przybliżały Cię do czegoś większego. Ile z tego, co zrobiłeś/aś dało Ci radość i szczęście.

A teraz połóż na szalach wagi oba te obrazy. 

Nie wiem, czy też tak masz, ale na mojej wadze leży niewielka ilość porażek i ogrom dobrych dla mnie rzeczy, jednak te drugie nie przeważają szali. No właśnie. Choć porażka jest maleńka w porównaniu do sukcesów, ma ogromną moc. Tak wielką, że nawet liczne sukcesy nie mogą jej przeważyć. A tę moc nadaję jej ja.

Jak jest u Ciebie? Tylko proszę bądź ze sobą szczera/y. Podobnie?

Jak zatem przeważyć szalę?

Stopniowo, krok po kroku. Nie będzie szybko, bo jesteś w takim myśleniu długi czas, ale im dłużej to potrwa, tym głębiej sięgną korzenie zmiany.

Może mało to optymistyczne, ale wyobraź sobie, że patrzysz na to, co się nie udało i widzisz cały obraz – z tym co osiągnąłeś/aś w tym czasie, co było dla Ciebie ważne, co zaprzątało Ci wówczas głowę. Widzisz wiadomość, jaka jest na nim zapisana. Może to nie był Twój czas, może ciało powiedział zatrzymaj się, może wybrałeś/aś inną drogę, bo tak wtedy czułaś/eś.

Wyobraź sobie, że masz dostęp do takiego spojrzenia na swoje życie – czy teraz szala z porażką mogłaby opaść nieco w dół?

Potrzebujesz zmiany w swoim życiu? Może więcej luzu, dystansu, odkrycia innych możliwości?

Zobacz nad czym możemy pracować.

Spotkaj się ze mną na konsultacji, sprawdżmy, która z form współpracy będzie dla Ciebie najlepsza.

Jak tego dokonać? Jak podczas wywiadu z najsurowszym dziennikarzem, czyli samym sobą, powiedzieć: To nie była porażka, to był czas, w którym ważnym okazało się dla mnie coś innego, to był czas, który nauczył mnie tego i tego. Nie było medali i podium, ale każdy dzień był ważny i cenny.

Jak wspomniałam krok po kroku.

Może na początku przyjrzyj się temu, jak wyglądało Twoje życie w skali np. ostatniego roku.

Zobacz jak rozkładało się Twoje działanie, Twoja codzienność. Możesz wykorzystać do tego oś czasu. Nie musisz jednak robić tego sam/a, wpisz swój adres mailowy na banerze, który się pokazał i odbierz dostęp do materiałów Oś czasu dobrych rzeczy, w których pomogę Ci nabrać nowego spojrzenia na to, czego dokonałaś/eś, zrobiłaś/eś w ostatnim czasie. Myślę, że warto odebrać moc porażce!

Sprawdź moje media społecznościowe masz.wszystko.by_ i bądź na bieżąco!