Brak motywacji – temat rzeka i zawsze na czasie. Jak zaopiekować brak motywacji i dlaczego (mówiąc w dużym skrócie) „nam się nie chce” przeczytasz w drugim z trzech wpisów dotyczących trudności w małym biznesie.
Brak motywacji – efekt kija i marchewki?
Zanim odpowiem na to pytanie, chciałabym Cię zapytać: Czym dla Ciebie jest motywacja?
Jak ją rozumiesz? Czujesz? Jak postrzegasz w swoim życiu? Co motywuje Cię do działania? Kiedy czujesz brak motywacji?
Każdy z nas obiera swoją drogę motywowania – jednym służą kij i marchewka, innym drobne nagrody, docenianie przez innych, przełamywanie ograniczeń itp. Wspólnym mianownikiem dla każdego z nas jest korzyść, bo motywacja jest odpowiedzią na pytanie, co będę miał/a z danego działania.
I nie mówię tutaj tylko o korzyści materialnej, ale też, a może przede wszystkim emocjonalnej. Tak długo będziemy działać z mniejszym lub większym zapałem, jak długo będą nas napędzać korzyści. A jak już wiesz (a jeśli nie to zapraszam do poprzedniego wpisu), korzyści mogą być przeróżne i do tego dość często w kontrze do celu. Tak, tak na scenę wówczas wchodzą niewspierające przekonania i oklaskiwany przez nie autosabotażysta.
Dobrą wiadomością jest to, że każdy z nas tak ma. To skoro każdy z nas tak ma, o po pierwsze, o co tyle krzyku, a po drugie, dlaczego niektórzy działają jak burza a inni ledwo wykonują najmniejszy ruch?
Bo jesteśmy różni, mamy różne potrzeby – te widoczne i ukryte, a do tego dzisiejszy świat nam nie służy. Może zapytasz, jak to nie służy? Z tyloma możliwościami, rozwiązaniami na wyciągnięcie ręki? Niestety nie służy?
- Po pierwsze dlatego, że w wielu przypadkach przydajemy motywacji znaczenie złotego Graala z jednej strony a z drugiej, chcemy traktować ją jako stan, w którym jesteśmy cały czas – zmotywowana/y na maksa, jako ustawienia fabryczne. Brak motywacji stan do wykasowania.
- A po drugie wierzymy w bajki „ludzi sukcesu”, które wylewają się na nas rzeką choćby z mediów społecznościowych – oglądamy ludzi z gigantycznymi zarobkami w krótkim czasie, wiecznie uśmiechniętych, wiecznie na wakacjach, pracujący dwie sekundy dziennie…
I choć wiesz, że to bzdury, to jednak gdy jest naprawdę źle, gdy kolejny miesiąc jesteś: socjal managerem, brand managerem, grafikiem, copywriterem, sprzedawcą, logistykiem i do tego zajmujesz się tym na czym chcesz zarabiać, a tych zarobków nie ma, to zaczynasz wierzyć, że z Tobą jest coś nie tak… I motywacja znika.

Ale innym się udaje… czyli odzyskaj zbłąkaną motywację
Chciałabym Ci opowiedzieć o dwóch rodzajach motywacji, ponieważ to one m.in. składają się na efekt Twoich działań i pozwalają zaopiekować czas, gdy pojawia się spadek lub brak motywacji.
Pierwsza to motywacja oparta na finalnym celu, a druga to ta pozyskiwana z małych kroków.
Motywacja oparta na finalnym celu
Jest niezwykłym narzędziem wspomagającym działanie, to jak paliwo rakietowe – lecisz z impetem, wysoko goniąc marzenia. Ale im dalej od Ziemi, tym mniej związku z rzeczywistością.
I tu pojawia się kolejne pytanie: Na jak długo wystarczy Ci paliwa z takiej motywacji? Ruszasz z kopyta, często stawiasz wszystko na jedną kartę, działasz, działasz, działasz i… bywa tak, że z czasem gratyfikacja maleje, szczególnie gdy tworzysz swoją markę od podstaw. Początkowy zapał z odkrywania i uczenia się nowego mija gdy na końcu kolejnego miesiąca nie ma z tego pieniędzy – paliwo się kończy, a Ty boleśnie spadasz w twardą realności.
I pytasz sam/a siebie jak to się stało, że znalazłaś/eś się w takim miejscu?
Bardzo często jest tak, że zmiana z etatu na własny biznes podkręcona jest wieloma czynnikami, które mocno polaryzują etat i własną działalność w kontekście jak mi źle-jak mi będzie dobrze. Szukanie za i przeciw tak długo, aż własny biznes wygra absolutnie nie jest niczym złym. To, czego brakuje to osadzenie się w realności i odpowiedzialność.
W cieniu motywacji opartej na finalnym celu jest odpowiedzialność. Bycie odpowiedzialnym za własne decyzje, za ich konsekwencje jest trudne i przede wszystkim, gdy nie idzie nam tak jak oczekiwaliśmy, ogromnie demotywujące. Prędzej czy później odpowiedzialność za nasze działania i decyzje wyjdzie z cienia.
Nie ma szefa, któremu możesz nawymyślać, choćby pod nosem za zlecenie zadań, które są „bez sensu”. Nie ma osoby, której możesz delegować część pracy. Nie idziesz po ośmiu godzinach do domu, bo przecież w międzyczasie robiłaś/eś wiele niepracowych rzeczy, a tych związanych z pracą wciąż czeka ogrom. Do tego zaczynają pojawiać się głosy z zewnątrz, rodzina, znajomi dopytują jak Ci się wiedzie i bardzo często, robią to z dobrego serca, ale w Tobie włącza się już poczucie winy, może wstyd, rozczarowanie, zmęczenie, znudzenie…
Dlatego warto zawczasu pomyśleć o motywacji, która nie ulotni się szybko.
Motywacji płynącej z korzyści wykonywania małych kroków
Dlaczego jest ona taka ważna? Ponieważ odnosi się do realności. Jak ją znaleźć? W planie działania, a najłatwiej osadzić plan działania na osi czasu, w którym początkiem będzie dziś, a końcem np., Ty i Twój biznes za dwa lata.
- Budowanie planu można zacząć od końca, czyli np. dwa miesiące przed finalną datą odpowiedzieć sobie na pytanie: Co już mam?
- Wtedy cofając się będziesz mógł/mogła określić co musiałaś/eś zrobić, aby być w tym miejscu.
- W ten sposób można zapełnić całą oś działaniami, które zaprowadzą do celu, dodatkowo stworzysz plan, który będzie opierał się na rzeczywistych działaniach.
- Umieszczając wszystko w czasie unikniesz chaosu, presji, poczucia przytłoczenia zadaniami do wykonania i będziesz mieć nad tym kontrolę.
- Każdy przedział czasowy będziesz mógł/mogła uszczegółowić, dopracować, przesuwać zadania i zamieniać je miejscami, bo będziesz w tym procesie na bieżąco.

Przykładowa oś czasu, oczywiście należy określić konkretne daty, wypisać działania, kwoty, liczby klientów, nazwy produktów itp.
I tu właśnie pojawia się miejsce na motywację – każdy z etapów będzie ją dawał. I choć czasem zadania będą męczące i nudne, a czasem łatwe i zrobisz je bez mrugnięcia okiem to warto pamiętać, aby każdy z etapów był tak samo ważny i aby tę ważność łączyć z celem zarówno głównym, jak i tym, którego dotyczy dany etap. Żeby motywacja i gratyfikacja były wciąż zasilane równomiernie.
To, co jeszcze podlewa motywację małych kroków – wsparcie. Jest bardzo ważne, to żeby nie być w tym samym. Jeśli opowiedziałaś/eś najbliższym o swoim planie, to gdy będzie Ci ciężko opowiedz im również o tym. Czasem warto wstyd, czy dumę, schować do kieszeni. Dopytywanie najbliższych o to, jak Ci idzie najczęściej jest podszyte troską i chęcią wsparcia, warto trudnych momentach po nie sięgnąć.
Możesz też poszukać wsparcia, pośród ludzi, którzy są w podobnej sytuacji jak Ty – borykają się z trudnościami prowadzenia własnego biznesu, dopadają ich wątpliwości, brak pomysłów, przytłaczają niewspierające przekonania i brak motywacji. Świetnym pomysłem są np.: grupy mastermindowe.

Zapraszam Cię do wysłuchania podcastu Siła Marki – w tym odcinku jako gościni opowiadam nieco więcej o trzech biznesowych zmorach, czyli: wspomnianych niewspierających przekonaniach, wątłej motywacji i nikłej gratyfikacji finansowej.
A już niebawem na blogu pojawią się wpisy o tym, jak:
- odnaleźć gratyfikację z działania, gdy przychody nie dają radości.
Zapraszam na media społecznościowe bądź na bieżąco!

Wspaniałe kobiece wydarzenie
Mam ogromną przyjemność zaprosic Cię na kolejną edycję kobiecego warsztatu Kobiecość w czułym rozkwicie. Tym razem spotykamy się w miejscu, które cudownie otuli nas jesienną aurą – Lanckorona 310.
Znów łączymy nasze energie oraz kobiecą jogę, dźwięki kamertonów oraz opiekującą, czułą pracę warsztatową i kreujemy przestrzeń dla kobiet.
Bezpieczną, pełną zaufania, wysłuchania, akceptacji, uznania i… miłości. Dołącz do nas…
Zobacz jak było nam wspaniale podczas majówki🌹

